ADAPTACJA

Jak przygotować dziecko do przedszkola? Zachęcamy do przeczytania artykułu pt. "Adaptacyjne porady" wg dr Marcina Florkowskiego - psychologa, wykładowcy na Uniwersytecie Zielonogórskim.

ADAPTACYJNE PORADY
           Dzieci, które idą do przedszkola, stoją przed wielkim wyzwaniem rozwojowym. To naprawdę nie jest łatwe! Na szczęście można wiele zrobić, aby pomóc im w przystosowaniu się do nowej rzeczywistości i przetrwaniu najgorszych momentów. Czy dziecko przejdzie łagodnie pierwsze dni w przedszkolu, zależy przede wszystkim od jego dojrzałości - emocjonalnej i społecznej. W gruncie rzeczy przygotowania do rozstania z rodzicem zaczynają się na długo przed rozpoczęciem przedszkolnej przygody.

RÓŻNE DZIECI
            Sposób reagowania na pierwszy dzień w placówce przedszkolnej dzieli dzieci na dwie osobne grupy. Pierwsza z nich to maluchy, które od samego początku źle reagują na zmianę, jaką jest rozpoczęcie edukacji. Boją się rozstania z rodzicem, są nieufne wobec nowej sytuacji, widząc nowe dzieci i opiekunki, przeżywają lęk i nie chcą rozstawać się z rodzicem, uważając, że przy mamie jest najbezpieczniej. W efekcie chwile pożegnania znacznie się przeciągają, są nieprzyjemne dla obu stron, dziecko nie może oderwać się od rodzica, a ten często po prostu nie ma serca zostawić swojej latorośli z buzią mokrą od łez. Dla osób postronnych wygląda to czasem tak, jakby rodzic wręcz utrudniał dziecku separację. Maluch zostaje w końcu pozostawiony sam sobie, woła „mama", chce biec za rodzicem i cierpi. Bywa, że po kilku chwilach się uspokaja, a życzliwa, empatyczna opiekunka może znacznie osłabić ból rozłąki. Zdarza się jednak i tak, że dziecko nie daje się uspokoić i płacze aż do wyczerpania. Myśląc o trudnej adaptacji do przedszkola, mamy na myśli przede wszystkim właśnie takie dzieci. Wydaje się, że to one najgorzej znoszą rozstanie z rodzicami i potrzebują specjalnych zabiegów, aby sobie z nim poradzić.
            Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Istnieje bowiem i druga grupa dzieci, które dobrze znoszą pierwsze dni w przedszkolu. Są zainteresowane nową sytuacją, raczej nie boją się innych przedszkolaków ani opiekunek. Wchodząc pierwszy raz do sali, czasem nawet zapominają, że za plecami stoi rodzic. Z reguły nie płaczą na początku i dobrze znoszą pierwszy tydzień-dwa w nowym miejscu. Kłopoty z adaptacją zaczynają się dopiero później, gdy przedszkole spowszednieje, dziecko doświadczy pierwszej nudy, konfliktów z rówieśnikami i nauczycielką oraz smutku, złości lub lęku. Na informację o tym, że dzisiaj znowu idzie do przedszkola, maluch odpowiada wówczas: „No przecież już byłem". A ponieważ z biegiem czasu zaczyna marudzić coraz bardziej, bywa, że rodzic myśli: „Co też w tym przedszkolu się dzieje, że moje dziecko coraz bardziej płacze?".
            Warto, aby opiekunowie zdawali sobie sprawę z tego, że ich pociecha może należeć do pierwszej lub do drugiej grupy dzieci. W gruncie rzeczy wiele niepokojów rodziców związanych z przystosowaniem się dziecka do przedszkola wynika z ich niewiedzy. W związku z tym należy udzielić „nowym" rodzicom pewnych wskazówek, zanim jeszcze maluch trafi do przedszkola - np. przy zapisach lub na spotkaniu informacyjnym. Takie rady mogłyby się również znaleźć na tablicy korkowej lub zostać wręczone rodzicowi jako ulotka.

ZESTAW RAD DLA RODZICÓW
Rodzicu! Pierwszy dzień w przedszkolu z pewnością będzie dla Twojego dziecka trudny. Pociecha może płakać, bać się rozstania. Nawet jeśli podczas pierwszych dni nie wykazuje oporu, może się on nasilić po kilku dniach, czasem nawet po tygodniu lub dwóch. Część dzieci dobrze znosi bowiem pierwsze dni, ale zaczyna płakać „z opóźnieniem".
Na szczęście można wiele zrobić, aby zawczasu przygotować dziecko na to - często pierwsze - ważne rozstanie. Oto, co warto zrobić, aby maluch jak najłagodniej przeszedł adaptację do przedszkola:
► Pamiętaj, że dobrze znoszą przedszkole dzieci, które miały wcześniej doświadczenia z rozstawaniem się z rodzicami: chodziły do niani, miały okazję spać same u babci i dziadka, pozostawały pod nadzorem opiekunki lub innej osoby, która nie mieszka z nimi na stałe.
► Lepiej znoszą pierwsze dni w przedszkolu dzieci, które mają starsze rodzeństwo lub bawią się w grupach z innymi - np. często chodzą do sali zabaw, do piaskownicy, spotykają się z dziećmi znajomych rodziców - mają doświadczenia z przebywaniem z rówieśnikami.
► Zanim maluch pójdzie do przedszkola, powinien słyszeć od rodziców wiele razy, że w przyszłości będzie tam chodzić. Dziecko powinno uważać to za oczywistość. Niektórzy rodzice opowiadają swoim pociechom o przedszkolu nawet rok wcześniej, niezbędne jest jednak, aby nastąpiło to przynajmniej na dwa tygodnie przed rozstaniem. W tym czasie należy maluchowi kilka razy przypominać, że idzie do przedszkola, dbając o to, aby komunikat utrzymany był w tonie: „Zobaczysz, jak będzie ciekawie".
► Wytłumacz dziecku, dlaczego idzie do przedszkola, np. „Mama i tata chodzą do pracy, nie możemy zostawić cię samego w domu. Gdybyś był głodny, nie miałby ci kto dać jeść. Nie możesz zostać sam w domu, prawda? Dlatego idziesz do przedszkola. Tam będzie bardzo fajnie, jest dużo zabawek, a panie są bardzo miłe i troszczą się o dzieci".
► Pokaż maluchowi przykłady innych dzieci, najlepiej takich, które lubi albo podziwia, a które chodzą do przedszkola: „Franek bardzo lubi chodzić do przedszkola".
► Opowiedz dziecku o tym, jak sam/sama chodziłeś/ chodziłaś do przedszkola w dzieciństwie. Co wspominasz najmilej?
► Pokaż dziecku jego nowe przedszkole, przejdź się po placu zabaw, obejrzyj z nim budynek. Powiedz, że jest niedaleko twojej pracy lub domu, np. „Z domu do przedszkola jedzie się 10 minut. To blisko".
► Porozmawiaj z paniami w przedszkolu. Niech maluch zobaczy, kto będzie się nim zajmować. Dobrze byłoby także, gdyby twoje dziecko obejrzało szatnię, salę, w której będzie się bawić, może nawet kuchnię.
► W miarę możliwości, tak ułóż plan dnia, aby pierwsze dni dziecko spędziło w przedszkolu krócej (np. poproś babcię, aby szybciej je odebrała).
► Daj dziecku przytulankę, którą lubi i która będzie dodawać mu otuchy, gdy zostanie samo. Dla świeżo upieczonego przedszkolaka taka zabawka jest znaczącym wsparciem, symbolem i przypomnieniem rodziców. To pomaga dziecku w cięższych chwilach.
► Powiedz dziecku, jak długo będzie uczęszczać do przedszkola. Zwykle maluch nie zna się jeszcze na kalendarzu, możesz mu jednak zakreślić dni, pokazać na palcach, ile to jest „od poniedziałku do piątku, a potem przerwa".
► Niektórym dzieciom pomaga nauczenie się planu dnia, który obowiązuje w przedszkolu. Jeśli wiedzą, że rano jest śniadanie, potem następuje mycie zębów, zabawa, obiad, spanie i podwieczorek, a po podwieczorku przychodzi mama - łatwiej jest im doczekać tej chwili.
► Pamiętaj, że większość dzieci uspokaja się tuż po wyjściu rodzica, płacze najwyżej parę minut i zaczyna się potem swobodnie bawić. Dobrze jest przyjąć założenie, że trochę płaczu naprawdę dziecku nie zaszkodzi, czasem może wręcz wzmocnić jego dojrzewanie. Gdy maluch przekona się, że mimo początkowych obaw w przedszkolu wcale nie jest źle, nauczy się radzić sobie z własnymi emocjami, tolerować je. Na tym polega dojrzewanie emocjonalne - przedszkolak zaczyna mieć władzę nad swoimi uczuciami, a nie one nad nim.

GDY DZIECKO PŁACZE
Jeśli wszelkie zabiegi przygotowawcze zostaną dopełnione, dziecko z dużym prawdopodobieństwem prędzej czy później dostosuje się do warunków przedszkolnych. Mimo to silne reakcje emocjonalne na początku mają prawo się pojawić.
Jak powinien zachowywać się nauczyciel, aby dziecko stopniowo się uspokajało, a jego opór przed pozostaniem w przedszkolu zmalał? Przede wszystkim ważna jest komunikacja niewerbalna. Musi ona wyrażać ciepło, przyjazne nastawienie, ale też stanowczość.
Taka postawa wzbudzi w dziecku zaufanie i powinna je uspokoić. Wskazane jest zatem przybieranie otwartej, a nie zamkniętej postawy ciała. Ta druga charakteryzuje się krzyżowaniem rąk i nóg, pochyleniem głowy tak, że broda zasłania gardło, a ku drugiej osobie wystawione jest czoło („patrzenie bykiem"). Unika się wówczas kontaktu wzrokowego, mało gestykuluje, zaciska pięści i trzyma duży dystans wobec rozmówcy.
Postawa otwarta sygnalizuje natomiast ciepło, zaufanie i przyjazne nastawienie. Jeśli gardło i okolice brzucha rozmówcy nie są zasłaniane, dziecko będzie miało wrażenie, że jest on otwarty, przyjazny i można mu zaufać. Należy się uśmiechać, kucnąć obok dziecka, tak aby nie mówić do niego „z góry", można je wziąć za rękę itp. Dotyk w ogóle jest odczytywany jako wyraz akceptacji. Jeśli rodzic na to pozwala, można po prostu wziąć malucha na ręce i przytulić. Nie należy jednak dotykać dziecka na siłę, np. ciągnąć za rękę. Dobrze jest położyć dłoń na jego plecach lub ramieniu, delikatnie pogłaskać, ująć za rękę, otrzeć łzy, jeśli maluch na to pozwala. Do przyjaznych komunikatów niewerbalnych należą też potakiwanie, spoglądanie na dziecko, gestykulowanie tak, aby były widoczne wnętrza dłoni, i pochylanie tułowia ku podopiecznemu (choć nie może to być nachalne).

KOMUNIKACJA WERBALNA
Oprócz przybierania odpowiedniej postawy ciała, ważne jest także to, co i jak się do dziecka mówi. Zacznijmy od tego, jak kształtować wypowiedź. Samo mówienie jest odbierane jako kontaktowe, uspokajające i generalnie przyjazne. Należy też często używać imienia malucha, ponieważ jest to wyraz akceptacji. Głos powinien być łagodny, ale przyciągać uwagę - można więc czasem wtrącić dziwne słowo, powiedzieć coś zabawnego lub zaskakującego (o czym niżej), ściszyć głos albo nagle powiedzieć coś szeptem.
Trzeba jednak unikać stawiania pytań („No to jak, wejdziesz do sali?"), bowiem zdenerwowane czy wystraszone dziecko odpowie na nie przecząco lub w ogóle. Należy raczej prowadzić monolog - najlepiej taki, który przyciągnie uwagę, nieco „zahipnotyzuje", np. można pokazać maluchowi jakąś interesującą zabawkę, fascynujący przedmiot lub rysunek. Istota takiej wypowiedzi polega na tym, aby „przejąć kontakt", tzn. aby dziecko zwróciło uwagę na wychowawczynię, a nie na rodzica i swój lęk przed przedszkolem.

STANOWCZOŚĆ
Jeśli dorosły jest stanowczy, to przeważnie osłabia opór malucha. Dzieci pilnie obserwują dorosłych i jeśli zauważają wątpliwości, ich opór się nasila. Trzeba tu jednak wyraźnie oddzielić stanowczość od agresywności. Do przedszkolaka należy mówić przyjaźnie, pewnym głosem, bez wahania. Powinien czuć, że musi zostać w przedszkolu i nie ma co do tego żadnych dyskusji, może co najwyżej uzyskać pewne ulgi i przywileje na początek (np. „Przytul swojego misia. On dzisiaj będzie ci pomagać").
Pewność siebie przebija w głosie wtedy, gdy mówi się bez zająknięcia, bez błędów, nie powtarza się tych samych fraz wiele razy, głos jest raczej niski niż wysoki. Mowę należy też odpowiednio modulować: mówić wolno, wyraźnie, końcówka zdania powinna być wypowiadana nieco niższym głosem niż jego początek.
Oprócz przybierania odpowiedniej postawy ciała, ważne jest także to, co i jak się do dziecka mówi.

CO MÓWIĆ?
Zadaniem rozmowy jest przyciągnięcie uwagi dziecka, skupienie jej na tym, co mówi nauczycielka, oderwanie jej od rodzica i od własnego płaczu czy lęku.Jak kierować uwagą podopiecznego? To, co mówi wychowawczyni, powinno być dla malucha zaskakujące i nieoczekiwane. Może być to żart, coś dziwnego lub zajmującego: „O rany, co za łzy, co za gile! Wielkie jak ślimaki! Tu jest chusteczka, zaraz sobie z nimi poradzimy". Jeśli z jakiegoś powodu takie „dziwne" wypowiedzi są nie na miejscu (np. rodzic może odebrać je negatywnie), należy przyciągnąć uwagę dziecka przygotowaną zawczasu interesującą zabawką lub przedmiotem. Część przedszkolaków nie lubi lub boi się, gdy dorosły zwraca się do nich bezpośrednio. W takich sytuacjach można ostentacyjnie zignorować dziecko, rozmawiać tylko z rodzicem, zdając sobie jednak sprawę z tego, że maluch będzie się temu przysłuchiwać. Równocześnie można np. wziąć dziecko na ręce i pokazać mu coś. W takim przypadku bardzo dobrze sprawdza się też obracanie się w ten sposób, aby dziecko traciło z oczu rodzica i koncentrowało się na czymś innym.
Gdy udaje się odwrócić uwagę przedszkolaka, a pożegnanie już nastąpiło, jest to dobry moment, aby rodzic wyszedł, nawet jeśli dziecko płacze.

KONTROLA
Niektóre dzieci uspokajają się, gdy czują, że mają kontrolę nad sytuacją. Dlatego czasem sprawdza się metoda małych kroczków: „Daj mi teraz rękę, zrobimy dwa kroczki. Mama tutaj stoi, ty możesz zobaczyć, co jest w tej skrzyni. Zostawimy drzwi otwarte, żeby mama cię widziała. Jak będziesz chciał do niej pójść, to pójdziesz, ale najpierw zajrzymy do skrzyni".
Wobec innych dzieci skutkuje natomiast metoda radykalna - czyli po prostu zamknięcie drzwi i odejście rodzica, zwłaszcza jeśli wszelkie rytuały pożegnania już się odbyły. Jeżeli żaden zabieg uspokajający i odwracający uwagę nie skutkuje, a rodzic nie chce pozostawić w przedszkolu płaczącego dziecka, trzeba pozwolić maluchowi się wypłakać.
Na korzyść placówki przedszkolnej działa tu tzw. efekt sufitowy - jeśli dziecko bardzo głośno plącze, histeryzuje, nie może to potrwać wiecznie. Szalejące emocje za moment nieco osłabną, dlatego w sytuacji, w której dziecko przeżywa bardzo silne uczucia, trzeba po prostu chwilę poczekać. Kiedy maluch zdoła się już wyciszyć, uda się zastosować metodę przyciągania uwagi.

GDY JUŻ DZIECKO ZOSTANIE W SALI
Bywa, że atak płaczu pojawia się po odejściu rodzica, wraz z uświadomieniem sobie, że go nie ma. W takich momentach maluch potrzebuje po prostu wsparcia - przytulenia, głaskania, pocieszenia.
Płaczące dziecko nieświadomie wyobraża sobie, że rodzic zniknął „na zawsze". Dlatego uspokajające działanie mają wówczas różne zabiegi, które pokazują, że opiekun jest, a gdy minie określony czas, znów się pojawi: „Jeśli chcesz, wyślemy do mamy SMS-a. Napiszemy: Mamo, tęsknię za tobą, ale nie martw się, jakoś wytrzymam, tylko przyjdź szybko" albo: „Zobacz, to jest zegar, gdy gruba wskazówka dojdzie do tej liczby, to mama zapuka do drzwi", „Teraz jest czas na zabawę, potem będzie obiadek, trochę odpoczniemy i jak będziesz się bawić, to mama przyjdzie". W takich momentach dzieciom bardzo pomagają przyniesione z domu zabawki, w ich umysłach symbolizują one bowiem rodziców i dom rodzinny. Pozwolenie na ściskanie ulubionej maskotki, przytulenie się do niej jest po części jak przytulenie się do rodzica. Dlatego warto, przynajmniej na początku, pozwalać maluchom na przynoszenie zabawek do przedszkola. Dobrze jest też, jeśli są one wręczane dziecku przez rodzica z odpowiednim wstępem: „Ten miś to teraz będę ja. Kiedy będzie ci ciężko, przytul się do niego, ja będę wtedy o tobie myśleć. Dobrze?".
Nauczycielka powinna też zadbać o to, aby dziecko miało do niej jak najlepsze nastawienie. Wtedy łatwiej jest uspokoić malucha. Tę sympatię łatwo wzbudzić, okazując, że się dziecko lubi i mówiąc mu komplementy. Można też rozmawiać o dziecku z rodzicem, tak aby maluch słyszał: „Bardzo fajny chłopczyk, taki sympatyczny, naprawdę chyba wszystkie dzieci go tu polubiły. My zresztą też. Kochane ma pani dziecko".
Na koniec należy pamiętać, że przystosowanie się do przedszkola jest procesem. Są w nim lepsze i gorsze momenty, nic nie dzieje się w sposób idealny ani „od razu" - raczej stopniowo. Pierwszy dzień jest często najtrudniejszy, kolejne okazują się już coraz łatwiejsze. Mimo to w tym procesie pojawiają się kryzysy i gdy wydaje się, że najgorsze już za nami, dziecko może zacząć ponownie płakać i buntować się. Po kilku dniach żałuje jednak, że jest sobota i musi zostać w domu. Dzieci rozwijają się bowiem bardzo szybko, dlatego ich reakcje także szybko się zmieniają.


dr Marcin Florkowski

Psycholog, wykładowca na Uniwersytecie Zielonogórskim, diagnosta i terapeuta w poradni psychologiczno-pedagogicznej.
Źródło: MIESIĘCZNIK DYREKTORA PRZEDSZKOLA sierpień 2013